Świadectwa z kursu Jan


Kurs Jan w Cieszynie 05-09.07.2017

Zosia: Kurs Jan był dla mnie przepięknym czasem przy sercu mojego jedynego Mistrza i Nauczyciela. Pan na nowo odnowił naszą miłość, ożywił wzajemną relację i jeszcze bliżej przyciągnął mnie do siebie. Dał mi głębokie pragnienie i tęsknotę przebywania tylko z Nim i dla Niego. Pokazał, że uczeń jest jak jego Mistrz, od początku, aż po Krzyż. Dał mi pragnienie życia dla Jezusa i formowania kolejnych uczniów, by Słowo biegło. Chwała Panu.

Kasia: Cieszę się i dziękuję, że mogę być uczniem Jezusa, że wybrał mnie, zaufał mi i prowadzi w swojej szkole.

Kuba: Poznałem dalszych swych braci i siostry. Poznałem, co znaczy być uczniem w szkole Chrystusa. Doświadczyłem uczniostwa w Jezusowej Szkole. Poczucie, że Panu na mnie zależy i oczekuje mnie. Poznałem przez co i jakim sposobem Pan mnie formuje, kształtuje na Swój obraz i podobieństwo. Otrzymałem chęć formowania innych uczniów.

Basia: Na kursie Jan pogłębiłam swoją relację z Jezusem, jako mym Mistrzem i Przyjacielem. Otrzymałam zapewnienie, że ON JEST i chce mnie prowadzić, jako swoja uczennicę i przyjaciółkę. On jest we wszystkich trudnych sprawach, relacjach, zranieniach i prowadzi mnie w ciemnościach, trudach i zmęczeniu. Jezu, trzymaj mnie za rękę, ufam Tobie.

Jacek: Z ogromnego zgiełku spraw, wypalenia otrzymałem spokój ucznia. Poczucie łagodnej Miłości Jezusa. Pokochałem adorację Pana Jezusa. Otrzymałem wezwanie do uczenia następnych uczniów.

Michał: Pan mnie dotknął swoim wzrokiem w czasie głoszenia konferencji. Mówił prosto do mnie, do mego serca. Z początku czułem się taki przytłoczony, zdołowany tym wszystkim, ale tak od połowy przyszedł pokój od Pana. Ufam, ze to wszystko, co otrzymałem zacznie dopiero mocno owocować. Pan mi przypomniał, że najpierw mam być uczniem, a apostołem (ewangelizatorem) się dopiero staję.  

Kurs Jan w Cieszynie 31.08-04.09.2016

Doświadczyłam niesamowitego poczucia wspólnoty na tym kursie. Pan dotykał i oczyszczał moje serce, co było bolesnym doświadczeniem, pokazywał ile jeszcze we mnie jest spraw do ukształtowania, aby naprawdę być Jego uczniem. Przede wszystkim jednak pokazał mi jak ważne jest to by spędzać czas z Nauczycielem!

Podczas tego kursu Jezus przyszedł z darem pokoju. Przeżywałam kryzys duchowy wynikający z takiego niepoukładania mojego czasu z Panem, zniechęceniem do rozwoju, poczucia bycia niegodną, gorszą. Taki pierwszy poważny kryzys po moim nawróceniu. Ten kurs dał mi przede wszystkim nadzieję. Nadzieję na to, że gdy postawię Jezusa na pierwszym miejscu to on mnie poprowadzi w tej drodze do wypełniania Jego woli, powołania dla mnie, a także do pełnienia misji najważniejszej – DO BYCIA UCZNIEM ORAZ DO FORMOWANIA KOLEJNYCH. Za to Chwała Panu!

Ola Tora: Zawsze się zastanawiałam jak połączyć powołanie bycia matką w rodzinie z powołaniem bycia uczniem Jezusa. Przed kursem byłam pewna, że moim głównym i najważniejszym powołaniem jest rodzina, dlatego moje angażowania się w ewangelizację były ograniczone moimi obowiązkami rodzinnymi! Na kursie zrozumiałam, że Jezus wybrał mnie przede wszystkim do tego, abym była uczniem i tych uczniów formowała. Nie chce rozpadu mojego małżeństwa i rodziny, ON połączy to wszystko tak, abym mogła być i uczniem, i matką, szczęśliwą i wolną z powołaniem, jakie od Niego otrzymuję. Nauczył mnie również, jak bez strachu oddać Mu wszystko, ponieważ ON mnie kocha! Dziękuję Ci Jezu za ten wspaniały czas przemian w moim życiu.

Wioleta D.: Na kursie doświadczyłam szczególnego poznania mojego Pana. Świadomość tego, że Bóg jest ze mną dawała mi poczucie bezpieczeństwa i zabierała lęki przed tym, co nie ukrywam było dla mnie trudne. Pozwoliłam się prowadzić i przyjęłam to, do czego Pan nas powołuje. Wiem, że będzie mnie to sporo kosztowało, ale warto zapłacić każdą cenę, bo chcę być uczniem Jezusa. To piękne doświadczenie poczuć tak głęboko, że jestem powołana i to, że Pan chce mnie właśnie taką, jaką jestem. Chwała Panu!

Ania: Czas kursu był dla mnie czasem kształtowania postawy gotowości (i jej umacniania) do pójścia za Mistrzem w każdym dniu, czyli oddawania Jemu każdej sprawy, rzeczy, sukcesu, porażki… Dzięki temu mam wolność w wyborze drogi. Łaską dla mnie było, kiedy Mistrz mi uświadomił w piękny sposób, że żyjąc „tu i teraz” już jestem uczniem przy Jego sercu, nie muszę czekać na dzień, kiedy i fizycznie zostawię wszystko, co mam i pójdę tam, dokąd mnie powołuje. Zaprasza mnie, by moje życie trwało pomiędzy Wieczernikiem, a Jego krzyżem.

Maksymin: Kurs uświadomił, że nie mogę być tylko biernym słuchaczem Słowa, ale mam wejść w te sfery ewangelizacji, których gdzieś się bałem. Kurs uświadomił mi, że albo wybieram Jezusa z wszystkim, co mi daje albo zostaje daleko od Niego. Po tym kursie wiem, że to chcę wybrać całkowicie i bez reszty, bo to ma dla mnie sens, choć może to być trudniejsze, niż przypuszczam.

 

Kurs Jan w Lipniku (Bielsko-Biała) 29.04-3.05.2016

Alicja: Przeżycie kursu Jan pomogło mi ponownie otworzyć się na Jezusa, zaufać mu w każdej płaszczyźnie życia. Dało nadzieję, że to On chce poukładać moje życie i ma na to najlepszy plan. Doświadczenie Jezusa, poczucia Jego miłości uwolniło mnie od trzymania się kurczowo tego „co powinnam”, swoich wyobrażeń o sobie, oraz wyobrażeń innych osób na temat mojej przyszłości. Kurs zwrócił moje oczy na Pana, uświadomił jak ważny jest mój osobisty rozwój, by mieć udział w Jego chwale, pokazał jak pracować nad sobą by być dobrym uczniem i jak w czystości intencji formować nowych uczniów. Chwała Panu!

D.C.: Czas tego Kursu, to rzeczywiste zajęcie miejsca u stóp Jezusa i wsłuchiwanie się w Niego. To czas odkrywania relacji z Nim i z drugim człowiekiem. To porządkowanie różnych sfer życia, odnajdywanie własnej tożsamości. To czas budowania relacji z samą sobą. Przypomnienie, do czego Pan wzywa, uporządkowanie relacji Nauczyciel – ja uczeń, ale też ja jako nauczyciel (zawodowo) – moi uczniowie. To przypomnienie, że ja mam być przeźroczysta, po to by inni mogli Go przeze mnie zobaczyć. To wezwanie do nieustannej GOTOWOŚCI, by formować siebie, a potem innych. Chwała Panu!

Kurs Jan 08-12.07.2015

Agnieszka: Po wielu latach formacji własnej, prowadzenia grup, ewangelizowania, dowiedziałam się teraz, po co to robię i jakie to ważne. Zrozumiałam, że nie chodzi o to, żebym była najlepsza i najdoskonalsza w tym, co robię w ewangelizacji, ale żebym uczyniła uczniem Chrystusa chociaż jednego człowieka w moim życiu, a być może to on poprowadzi do Jezusa tłum wielki… A ja pierwszy raz mam taki wielki zapał do ewangelizacji i czynienia uczniów. Bogu chwała.

Sylwia: Kurs Jan przeżyłam bardzo spokojnie. Pod względem przekazywanych treści w nauczeniach, kurs ten był dla mnie najpiękniejszy. Odkryłam kilka istotnych rzeczy, które (mogą) nadają sens memu życiu: - zachowanie harmonii w czynnościach wykonywanych podczas dnia, odkryłam owoc porannego przebywania z Panem w ciszy; - czytanie Pisma Świętego ze zwróceniem uwagi na zdania kluczowe; - zrozumiałam, na czym powinna polegać moja osobista formacja i co w końcu oznacza być uczniem Pana; - i to, iż wcale to nie takie łatwe, bo zrozumiałam sens mojego oczyszczenia (prześladowania ze strony świata, ciągłe problemy).

Tadeusz: Ja na tym kursie doświadczyłem, że to Pan mnie powołał, żebym tu był, że to On ma Swój plan na moje życie. Doświadczyłem bliskości ucznia przy swoim Mistrzu i Nauczycielu, że mogłem być tak blisko u Jego stóp. Doświadczyłem, że nie mogę być jak drzewo figowe, które wypuszcza tylko liście, ale musi wydać owoce. Na tym kursie ufam, że właśnie dostałem takiego „kopa”, że ta moja rola ucznia będzie przynosiła obfity owoce.

Paweł: Na tym kursie doświadczyłem formowania na ucznia przez Jezusa. Był on także okazją do odkrycia w sobie potencjału do czynienia innych uczniów. Bóg pokazał mi  co i jak muszę zmienić, a także czego udało mi się dokonać w moim życiu i przez moje życie.

Franek: Doświadczyłem odświeżenia motywacji do ewangelizowania. Kolejny raz też przekonuję się, że do tych kursów jest przywiązana łaska. Dotykały mnie niektóre dynamiki i wypowiedziane słowa niezależnie od mojej dyspozycji. Dwa razy zostałem zaskoczony – ni z tego, ni z owego ogarnęło mnie przekonanie, że Jezus jest osobiście zaangażowany w prowadzenie tego kursu. Szczególnie mocno przeżyłem modlitwę w kościele rano. Najpierw zwaliły mi się na głowę wspomnienia niedobrych rzeczy, które kiedyś wyrządziłem kilkorgu ludziom. Byłem zaskoczony intensywnością negatywnych odczuć, jakie mi towarzyszyły, bo wydawało mi się, że dawno już te sprawy zamknąłem. Ale to odczucie popchnęło mnie przed sam ołtarz, gdzie – patrząc na Jezusa – oddawałem po kolei każdą z tych osób, i powtarzając frazy z Psalmu 52, ze skruchą zanurzałem te osoby we Krwi Jezusa. I z każdą oddaną osobą malał ciężar na duszy. A potem już była tylko wdzięczność. Teraz rozpoznaję w tym związek z listem, który napisałem wczoraj z przeproszeniem do jednej osoby. Chyba musiałem sięgnąć do tamtych spraw, żeby rozwiązać tę sprawę.

Kurs Jan 29.04-03.05.2015 w Chorzowie

Filip: Ten kurs zupełnie zamienił moje patrzenie na uczniostwo. Zacznę od tego, że już na początku Pan Bóg dokonał cudu bo pokonał mój ból, z którym walczyłem od poniedziałku. Nie sądziłem, że ten czas da mi tyle nowości. Dzięki „Janowi” wiem, że to Jezus jest najlepszym i jedynym Nauczycielem i że to Jego mam głosić, dla Niego i przede wszystkim z Nim, a nie siebie, dla siebie, ze sobą. Bardzo dotknęło mnie słowo „przyjaciel”. Jezus pomimo tego, że jest nauczycielem, Panem, Zbawicielem, to nazywa mnie swoim przyjacielem. To jest piękne. Najbardziej zostało mi w pamięci to, że jako uczeń muszę (...) karmić się Słowem, poznawać je, by mnie przemieniało.

Lidka:  Doświadczyłam uzdrowienia, wylałam dużo łez. Pan Jezus pokazał mi wiele spraw, które gdzieś przeszkadzały i nie pozwalały aby Bóg docierał do każdego zakamarka mego serca. Poczułam się jak umiłowany uczeń Pana, który może oprzeć swoją głowę na Mistrzu. To był cudowny czas z Nauczycielem. Jestem ukochanym uczniem Pana. Chwała Panu.

fr. Jordan: Przyjeżdżając na ten kurs oczekiwałem od Pana osobistego spotkania, dotknięcia, uzdrowienia serca, a otrzymałem tyle więcej, że nawet się tego nie spodziewałem. Pan Jezus nie tylko uzdrowił moje serce, mój uśmiech, dał mi radość życia, ale co więcej spotkał się ze mną i zaprosił mnie, abym był z Nim w Jego szkole. To wielki zaszczyt, radość i zadanie – program mojego życia chrześcijańskiego i zakonnego we wspólnocie – jestem Jego umiłowanym uczniem, jestem Jego wspaniałym stworzeniem i została mi dana ta łaska i misja od Niego, aby głosić to innym, a przez to czynić nowych uczniów (można powiedzieć być Jego prawą ręką).

Kurs Jan 7-11.11.2014

Przypomniało mi się na nowo, że najpierw muszę być uczniem siedzącym u stóp Pana, by być apostołem. Poczułem się odpowiedzialny za wdrażanie w życie strategii Jezusa. W tak wielu obszarach mojego życia i działania. Przypomniałem sobie, że muszę się ciągle uczyć od Jezusa – być w Nim. Zapragnąłem czynić uczniów z tych, których Pan stawia na mojej drodze.

Na kursie Jan poznałem wiele nowych doświadczeń, jak być dobrym uczniem Jezusa, jak trzeba ukształcać (formować) siebie, abym mógł nieść Słowo Boże tam, gdzie Pan Jezus mnie pośle, „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody”! Myślę, że po kursie Jan, którego tu doświadczyłam, Pan Jezus mnie wezwie, lub wezwał, i prowadzi tam gdzie będzie Jego wolą ogłoszenie słowa, niesienie go innym (braciom i siostrom). Chwała Panu!

Kurs Jan w seminarium Braci Mniejszych Konwentualnych w Krakowie 22-26.09.2014

Spodziewałem się czego innego, myśląc o rekolekcjach zakonnych i pierwszego dnia byłem przerażony, że będzie tragicznie – myliłem się! Było super! Nie wiedziałem, że naukę Jezusa można przekazać w taki sposób. Doświadczyłem swobody w modlitwie – kiedyś obawiałem się podnoszenia rąk, bo martwiłem się tym co inny pomyślą. Teraz Jezus uzdrowił mnie z tego lęku, Alleluja! Jesteście wspólnotą, która żyje tym, co głosi.

Jak czas potrafi szybko płynąć. Doświadczyłem odświeżenia w  relacji z Panem, Mistrzem i Nauczycielem – szczególnie doświadczenia Pana Nauczyciela. Bliskości Nauczyciela i Jego rad, czasem upomnień, ale i pochwał. Naładowałem się Miłością i Pan otworzył mnie na innych a zwłaszcza na trudnych dla mnie braci (przez spojrzenie miłości i przebaczenie).  Doświadczyłem dzięki Jezusowi takiego przełamania w relacjach w byciu przed innymi, byciu sobą bez oglądania się na innych.

Na kursie doświadczyłem ponownego otwarcia i odnowy pragnienia służby – przyprowadzania drugiego człowieka do Jezusa. Jeszcze przed rozpoczęciem rekolekcji było we mnie ogromne pragnienie – pragnienie ponownego „wejścia w Boży obieg”. I na to Pan mi pozwolił.

Zrozumiałem, że moim powołaniem jako chrześcijanina to formowanie uczniów. Doświadczyłem też łaski uzdrowienia z lęku, niepewności. Zobaczyłem, że jestem godny miłości Ojca, mimo tego, że moje życie nie zawsze było „godne”. Pan dał mi łaskę spojrzenia na siebie z miłością, ale też na każdego z Braci. Bóg  nauczył mnie odwagi - skruszył to co było twarde, skamieniałe, a kurs był do tego odpowiednim narzędziem w Jego ręku. Myślę, że na kursie po raz kolejny odkryłem to , że Słowo jest żywe – to nie tylko tekst – ale żywy Bóg, Bóg Miłości!

Doświadczyłem żywego zaproszenia do odnowienia relacji z Bogiem Ojcem, Jezusem i Duchem Świętym. Uświadomiłem sobie po co jestem potrzebny i do czego, i jakie jest moje zadanie na zwłaszcza najbliższe lata.  Uświadomiłem sobie również moc modlitwy co do której jestem przekonany a raczej do jej owoców. Poukładałem w sobie wiele rzeczy.

Kurs Jan 30.04-04.05.2014

Beata: Bardzo chciałabym formować nowych uczniów. Rozpocznę w swojej Wspólnocie rozeznanie pod nadzorem Księdza co do mojej osoby w tej kwestii.

Michalina: Chcę, aby inni podejrzewali mnie o to, że jestem uczniem Jezusa i pragnę formować kolejnych uczniów. Wojtek: Ewangelizować, pogłębiać wszystko to co otrzymałem. Cieszyć się z bycia uczniem Chrystusa.

Janusz: Chcę stać się bardziej podatny na formowanie, aby w przyszłości, jeśli taka będzie wola Boża, móc formować innych.

Grażyna: Chcę być uczniem Jezusa i pozwolić Duchowi Świętemu, aby mnie formował, ostrzył moją siekierę, abym mogła formować uczniów Jezusa.

Kamila: Dostałam też przynaglenie do tego, że nie wystarczy samemu być formowanym i spocząć na laurach, ale trzeba nam formować innych uczniów i formatorów.

Kurs Jan dla osób konsekrowanych 1-5.07.2013

S. B.: Doświadczyłem bardzo żywego i mocnego zaproszenia do bycia uczniem – być może najwyraźniejszego ze wszystkich w życiu. Kurs pozwolił mi także dostrzec pewne przeoczenia w mojej dotychczasowej posłudze. Z drugiej strony doświadczyłem bardzo wyraźnego potwierdzenia mojej osoby przez Jezusa. Bardzo wyraźnie nazwał mnie swoim przyjacielem i rozbudził radość bycia Jego uczniem. Przeżywając kolejne treści kursu oddałem Jezusowi wszystko. Jedyna obawa to, to abym się nie wracał.

s. Łucja: Mimo wielkich wcześniejszych oporów podjęłam decyzję, że jednak pojadę na kurs. Kiedy już się zdecydowałam, określiłam, jakie ma oczekiwania, co do tego kursu, wszystko Panu Jezusowi zaplanowałam, co ma we mnie zmienić, uleczyć - taki plan pracy dla Pana Jezusa nad moja osobą. A tu się okazało, że jest zupełnie inaczej. Pan Jezus wyciągnął do mnie rękę a ja tak bez przymusu oddałam moje serce i moje plany w Jego dłoń. Poczułam, że nie mam nic, poczułam się wolna. Dopiero teraz mogę być uczniem w szkole Jezusa – mając tylko jednego nauczyciela i mistrza – Jezusa.

Zbigniew: Dotychczas nie miałem praktycznie doświadczenia uczestniczenia w aktywnościach wspólnoty charyzmatycznej, tym bardziej w takiej formie, która łączy ducha rekolekcji z duchem formacji. Niektóre słowa i elementy kursu dotknęły mnie dość mocno i pozwoliły na pewną rewizję mojego życia, szczególnie jeśli chodzi o mój czas z Panem, dla Pana, o życie osobistej modlitwy, które jest ciągle słabe – więcej chyba we mnie apostoła niż ucznia! Podobnie jeśli chodzi o właściwe ustawienie moich relacji z drugimi, gdzie nieraz bywa szukanie siebie lub duma z tego, co zrobiłem dla nich. Tematy kursu przyniosły mi wskazania i wezwania do mojego nawrócenia, aby najpierw być i stale pozostać uczniem Jezusa. Doświadczyłem także wiele radości i braterstwa. Dziękuje za otrzymany dar - możliwość otwarcia się na nowe formy ewangelizacji i formacji! Chwała Panu!

Kurs Jan 1-5.05.2013

J.: Kurs Jan pomógł mi w ten sposób, że inaczej patrzę na życie, myślę, że teraz znalazłam w sobie odwagę płynięcia pod prąd ludzkich opinii, że będę prawidłowo nazywać rzeczy po imieniu, to co białe jest białe, to co czarne jest czarne. Mam świadomość tego, że będę inaczej postrzegana przez środowisko, w którym żyję, że być może zaczną się „prześladowania” i oczernianie, ale wiem też, że to wszystko przybliży mnie jeszcze bardziej do Jezusa, pomocna też może być Wspólnota do której należę. Zrodziło się również we mnie pragnienie czytanie Słowa Bożego na co dzień, które jest pokarmem. Dziękuję Tobie Jezu Nauczycielu za prowadzących ten Kurs a także za czas spędzony na nim, który był bardzo owocny. Bądź uwielbiony Jezu.

Uczeń Chrystusa: Uświadomiłem sobie że droga, którą obrałem nie ma powrotu. Każdy odwrót będzie potężnym upadkiem, wręcz katastrofą. Bóg postawił mnie na tym kursie ponieważ oczekuje ode mnie konkretnych działań, skończył się czas przedszkolny, zaczął się czas szkolny. Zostałem uczniem szkoły Jezusa Chrystusa i mam nauczyć się formować następnych uczniów. Uświadomił mi w jasnej formie każdy aspekt bycia uczniem i jaką relację powinienem mieć do Boga i swoich braci. Zrozumiałem też że jeszcze nie potrafię funkcjonować we wspólnocie i wiele muszę się nauczyć. Ten kurs zaskoczył a zarazem przeraził swoją radykalnością, ale chwała Panu za to , przecież ewangelia jest radykalna. Mam pragnienie i zrozumiałem że życie we wspólnocie da mi prawdziwy rozwój i szczęście w Jezusie Chrystusie. Podczas modlitwy Duch Święty zabrał mnie w obszary życia sprzed trzydziestu ponad lat do czasów szkoły podstawowej. Najpierw pokazał mi pewne moje trudne relacje i przeżycia, a następnie pozwolił odczuć co wtedy czułem (ból, bezradność, upokorzenie i wściekłość). Następnego dnia ukazał mi jeszcze raz to samo – nie miałem już tych odczuć – byłem wolny. Chwała Panu.

A. M.: Czas jest krótki, mam już prawie 53 lata, usłyszałam na kursie, że nie jestem uczniem, jeśli nie formuję uczniów. Ogromny wyrzut sumienia i również nadzieja, że dostałam kolejną szanse. Chcę być uczennicą Jezusa, pragnę formować uczniów, ale od czego zacząć? Od słuchania Nauczyciela, będę więcej słuchać i ufam, że Pan poprowadzi mnie do innych aby mnie „zjedli”. Chcę być smaczna i pożywna.

 

Kurs Jan dla księży i osób konsekrowanych 02-06.07.2012

Przyjechałem duchowo wykręcony lub może wysuszony na wiór. Rzeczywistość przerosła wszelkie wyobrażenia. To było takie spontaniczne. Jadę, bo nic już nie zostało, na rekolekcje zakonne nie dam rady, więc ten kurs. To było jak wskoczenie do ogromnego jeziora, po wędrówce pełnej spiekoty, wszelkiego rodzaju dziadostwa. Przeżyłem niesamowite doświadczenie bliskości Jezusa w ekipie prowadzącej, w uczestnikach i w sobie. Jezus jest we mnie, kocha mnie i powołuje. Tylko ja o tym zapomniałem, przytłoczony codziennymi cierniami nie zdawałem sobie sprawy do jakiego niesamowitego zadania wyznaczył mnie Pan. Kurs uświadomił mi, że w ogóle w swoim życiu nie formowałem uczniów. Dziś wiem, dlaczego każda grupa rozpadała się w pył. Pan otworzył przede mną tyle rzeczy, że nie sposób wymienić ale najważniejsze, że jest, działa tak blisko mnie w mojej prowincji, działa i daje mi cudownych braci i siostry na Niwie Pańskiej, że z Chrystusem tak wiele mogę uczynić, a bez Niego tak szybko wszystko stracić, przede wszystkim siebie.

Kurs był tak dynamiczny, że co godzinę możne było dać inne świadectwo, tak mocno działał Duch Święty. Obalił i kruszył, od pierwszego wieczoru modlitwy, moje bariery, hamulce, które dotąd przeszkadzały w otwarciu się na Jego łaskę. Zostałem uwolniony od lęku przed przyjęciem woli Pana Boga, zostało mi danych wiele natchnień, które muszę jeszcze uporządkować, przemodlić i wprowadzić w życie. Niezwykłe było doświadczenie wspólnoty modlitwy, modlitwy wstawienniczej, charyzmatu modlitwy językami, spoczynek w Panu, także odpowiedzialności za innych przez swoją modlitwę wstawienniczą.

Od początku przyjazdu czułam, że wiele osób się modliło i modli się za nas. W czasie kursu było czuć unoszenie się Ducha Świętego i wielki pokój. Kurs ten uświadomił mi, że nigdy wcześniej nie czułam się uczennicą Mistrza z Nazaretu-to było dla mnie wielkie odkrycie. W czasie trwania kursu Duch Święty nieustannie wlewał w moje serce pragnienie ewangelizacji, to były ,,fale‘‘, które uderzały w moje serce z tym wezwaniem. Ten czas był też wezwaniem, by siedzieć u stóp Pana i słuchać, wsłuchiwać się w pragnienia Jego serca. Ten czas był też czasem uzdrowienia i uwolnienia-wcześniej miałam silne opory przed dawaniem świadectwa. Od początku czułam się uwolniona od tego typu oporów, by coś mówić i przedstawiać - Chwała Panu 😀 ! Jezus wezwał mnie do tworzenia z Nim bardzo bliskiej relacji. Słowo Boże bardzo żywo do mnie przemawiało. Miałam takie doświadczenie, jakby to słowo, które czytam, czy przedstawiam, w nim uczestniczę, stawało się ciałem we mnie dzięki mocy Ducha Świętego.

Na kurs przyjechałem zmęczony. Zmęczony podróżą i atmosferą w moim miejscu pracy, życia. Kiedy podzieliłem się tym z ojcem z ekipy powiedział: poczekaj do zakończenia kursu. I co? Pan obdarował mnie wielkim zaufaniem - dając mi bardzo dużo ważnych zadań - talentów przez ręce mojego przełożonego. On też mi zaufał, może mając nadzieję, że wypełnię dobrze powierzone mi zadania. Kurs uświadomił mi potrzebę szukania i formowania uczniów. Ale dotknęła mnie też potrzeba formowania liderów. Moim głównym ,,talentem‘‘ jest być wychowawcą dla młodszych współbraci. Dzisiaj mam świadomość, że z nich mam uformować liderów, którzy będą w przyszłości formować uczniów w na szych parafiach. I to jest moja podstawowa praca. Formowanie uczniów spośród świeckich, które też jest w moim sercu, powinno zejść na dalszy plan.

Kurs Jan 27.04-1.05.2012

Darek OFM: Jadąc na kurs Jan nachodziły mnie pytania, czy dobrze robię. Nie znałem ani ruchu charyzmatycznego, ani SNE Zacheusz. Zaufałem Panu, że On wie, co robi, zapraszając mnie do udziału w tym kursie. Intensywność przekazywanych treści i przeżywanie wspólnoty w Jezusie było dla mnie miłym zaskoczeniem. Dzięki temu Pan odnowił we mnie dar bycia uczniem i uświadomił mi, do czego jestem posłany. Najważniejsze jest to, że te parę dni utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem na dobrej drodze, bo zaczynam na nowo odkrywać charyzmat życia zakonnego takiego, jakim ono było od początku. Jestem znów uczniem, a z czasem i dzięki łasce Pana będę także nauczycielem tej drogi.

Asia: W moich planach kursu Jan wcale nie było, ale Pan tak mną pokierował, że znalazłam się tutaj. Nawet zesłał w cudowny sposób pieniądze na kurs. Na kursie doświadczyłam wyjątkowego działania Ducha Świętego. Pan pokazał pewne sfery mojego życia, które wymagają uzdrowienia, m.in. relacje do drugiego człowieka, do samej siebie, a także to, że ja też mam prawo czegoś pragnąć. Doświadczyłam wielkiego zrozumienia we wspólnocie i wsparcia. Wyjeżdżam z przekonaniem, że stałam się prawdziwym uczniem Jezusa.

Ania: Na tym kursie otrzymałam odpoczynek duchowy i napełniłam się modlitwą i Duchem Świętym. Zrozumiałam jak bardzo istotne jest to, żeby być jak Jezus Chrystus, uczyć się od Niego i stawać się taki jak On. Spotkałam tu wspaniałych ludzi i odczuwałam pokój w atmosferze przyjaźni. Teraz trudno jest mi wracać do rzeczywistości, ale wiem, że Pan jest przy mnie. Chwała Panu za ten kurs.

Jadzia: Pragnę podzielić się z Wami wielką radością,  którą Jezus wypełnił moje serce na Kursie "Jan". Jezus prowadząc mnie przez różne trudne i dobre wydarzenia w życiu "ostrzył mnie", przygotowywał  do tego bym była Jego uczniem. Przez ten Kurs pokazywał mi, że kocha mnie bezwarunkowo, taką jaka jestem. Leczy pomału moje lęki i brak wiary we własne siły. Uświadomił mi ,że dał mi wielki dar w osobie mojego męża, który jest moim przyjacielem, mogę z nim o wszystkim porozmawiać, a najważniejsze, że idziemy w tym samym kierunku i całe życie szukaliśmy bliskości i przytulenia Jezusa. On jest naszym jedynym Nauczycielem i potrafimy Mu wszystko oddać, bo On najlepiej wie co jest potrzebne, abyśmy ten bieg ukończyli i razem dobiegli do mety. Dziękuję Jezusowi, że mogliśmy uczestniczyć w bardzo pięknym Kursie „Jan" razem z mężem i możemy formować się we wspólnocie. Chwała Panu.