Świadectwa z Mszy z modlitwą o uzdrowienie


Msza z modlitwą o uzdrowienie, maj 2016

Renata: W czasie majowej Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie zostałam uzdrowiona z uporczywej zgagi. Potwierdzam słowa poznania, że Pan przychodzi do osoby, która cierpi na zgagę, czuje ból żołądka. Już w czasie kazania czułam ogromny ból, a gdy padły te słowa w czasie uwielbienia wiedziałam, że są skierowane do mnie. Od tego czuwania nie mam żadnych dolegliwości.
Chwała Panu!

Msza z modlitwą o uzdrowienie 2016 r.

Przemek: Witam chciałem się podzielić swoim świadectwem. Na czuwaniu w lutym jedna z dziewczyn prowadzących powiedziała,że Pan przychodzi do osoby cierpiącej na bóle kręgosłupa w okolicy krzyża. Poczułem, że mówi o mnie. Staliśmy z żoną w kościele i miałem ogromne problemy z ustaniem, ponieważ ból w plecach i drętwienie nogi dawało o sobie znać. Nadmienię, że mam mimo 38 lat dyskopatię.Od momentu jak padły wspomniane słowa plecy mnie nie bolą. Pozostało tylko lekkie drętwienie nogi i wiem że to wszystko zasługa Pana któremu CHWAŁA. W Wielki Piątek stałem w kościele przez całą uroczystość bez większych problemów, gdzie wcześniej nie było raczej na to szans. Chwała Panu .(Nie miałem odwagi dać świadectwa w kościele na czuwaniu w marcu 🙂 więc czynię to teraz.

Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie 2011 r.

Anka: Od czwartkowej wyprawy na łyżwy bolał mnie kręgosłup. Często mam problemy z kręgosłupem. Podczas czuwania, na Mszy ból szczególnie mi dokuczał. Trudno mi było i stać i siedzieć. Miałam nadzieje, że wśród różnych modlitw będzie także modlitwa za osoby z chorym kręgosłupem. Nie było - pomyślałam, no trudno. Podczas adoracji w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że ból ustąpił. Wierzę, że to Pan go zabrał. Bogu niech będą dzięki.

Tomek: Doświadczałem potworne niskiej samooceny. Nie wiem jak, ani dlaczego to się zaczęło. Lata mijały i było coraz gorzej. Zamknąłem się w sobie na tysiące zamków, odsunąłem się od bliźnich. Nie potrafiłem się niczym naprawdę cieszyć, zawsze miałem wrażenie, że to bardziej zasługa szczęśliwego przypadku, niż moich starań. Czułem się nikim, kompletnym zerem, pomimo ponadprzeciętnych wyników w nauce i innych sukcesów. Długo prosiłem o uzdrowienie Pana Boga. Z ludzkiego punktu widzenia bez skutku. Starałem się jednak wierzyć i ufać, że mimo to Pan Bóg działa. Może powoli, niedostrzegalnie dla mnie, ale działa. I zadziałał. Na grudniowym czuwaniu Wspólnoty Zacheusz prosiłem przez modlitwę wstawienniczą o uzdrowienie z niskiej samooceny i braku pewności siebie. Jak można się spodziewać nie było fajerwerków, nie od razu. Dwa tygodnie później Pan tak mnie dotknął, że chodziłem pijany Jego miłością. Znajomi byli zdumieni widząc mnie takiego. Po raz pierwszy w życiu poczułem się naprawdę szczęśliwy, ważny, potrzebny. I nie skończyło się tylko na tym. Pan Bóg uzdrowił mnie CAŁKOWICIE. Wciąż mnie prowadzi i jeszcze bardziej otwiera na innych. Sprawia, że podejmuję się rzeczy, których dawniej unikałem jak ognia. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko wołać CHWAŁA PANU!

Staszek: Mam na imię Staszek. Miesiąc temu kiedy byłem na podobnym spotkaniu, kiedy w czasie modlitwy wstawienniczej padło hasło, że osoby z dolegliwościami na kręgosłup się ustawiły stanąłem do kolejki ponieważ miesiąc wcześniej będąc na nartach przestawiłem sobie kręgosłup, miałem przesunięty dysk, chodziłem na rehabilitację przez miesiąc czasu, ale w zasadzie nic mi nie pomagało. Było to w tym miejscu, stał tu ojciec Wit, zapytał o co chodzi, powiedziałem mu jakie mam dolegliwości. Pamiętam tylko jedno, że położył mi rękę na głowę, drugą po kręgosłupie mi przejechał, poczułem jakby piorun we mnie... położyłem się pod ławką. Dwa razy miałem zaśnięcie w Panu, ale to było takie półświadome, wiedziałem co się dzieje, tu kompletnie nie wiedziałem co się stało. Jak się podniosłem czułem, że coś jest chyba nie tak ze mną, znaczy lepiej. Czekałem do dzisiaj, to miesiąc czasu, już nie wróciłem na rehabilitację. Miałem o odszkodowanie się ubiegać, ale jestem zdrowy i Chwała Panu za to!

Daniel: Chciałem się podzielić moim świadectwem. Byłam na jednym z czuwań na którym padły słowa skierowane do osób, które maja problemy sercowe czy około sercowe no i stwierdziłem, że podejdę. Dlaczego? Dlatego, że od lat miałem takie przyśpieszone akcje serca, żadnych tam jakiś dodatkowych objawów, no ale takie rzeczy miałem i stwierdziłem, że podejdę. Więc nieśmiało, ale widziałem, że osoby podchodziły, a że nie jestem młody, starsze które myślę miały poważniejsze problemy ode mnie no, ale dokuczała mi ta akcja przyśpieszona serca. No i od tej modlitwy, od tego czasu minęło mi. Chwała Panu!

Stanisława: Szczęść Boże. Chcę podziękować Panu Jezusowi za uzdrowienie, o którym mówił ojciec w czasie adoracji. Na Mszę Świętą przyjechałam z bólem po lewej stornie głowy, która po błogosławieństwie przestała mnie boleć. Ból ten wcześniej pojawiał się dosyć często, ale wierzę w to, że już minie na zawsze. Wiara i ufność w moc Jezusowego uzdrowienia sprawia, że spływają na nas łaski, o które tak prosimy i za które Ci Jezu dziękujemy. Wspaniały jesteś Jezu i wielka jest Twoja moc. CHWAŁA PANU. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Agata: Od pewnego czasu przychodzę tutaj na czuwania. Zawsze podchodziłam do modlitwy wstawienniczej raczej w sprawach duchowych, nie „fizycznych”. A już od dziecka miałam problemy z kręgosłupem. Kiedy po raz pierwszy podeszłam do modlitwy wstawienniczej, zapytano mnie, czy była jakaś „magia” u mnie - tak , uzdrowiciele, homeopatia itp. I z tego wszystkiego byłam uzdrowiona przez Jezusa, z wszystkich tych zranień... ale nie tak od razu, działo się to przez pewien okres czasu. Wtedy nie uświadamiałam sobie, że wszystkie te złe metody uzdrawiania przez różnych uzdrowicieli akceptowałam z powodu mego kręgosłupa. Bo nie pomagała mi żadna rehabilitacja, ćwiczenia, a słowa lekarzy brzmiały, że w końcu i tak skończy się operacją. Na przedostatnim czuwaniu padły dwa świadectwa na temat kręgosłupa. Więc również i ja podeszłam do modlitwy wstawienniczej w tej sprawie. Wstawiennikom powiedziałam, że mam problemy z kręgosłupem i proszę Pana, bym nauczyła się znosić to cierpienie, bym umiała żyć z tym bólem nie obciążając innych swym stałym narzekaniem i skarżeniem się. Bo od ostatniego roku mój stan naprawdę się na tyle pogorszył, że nie byłam w stanie wytrzymać bólu siedząc w pracy przed komputerem. Przez ostatnie miesiące używałam tabletki przeciwbólowe, a i tak nie pomagały, często płakałam, nawet w pracy. Byłam nieszczęśliwa, myślałam już nawet o tym, że skończę pracować z tego powodu. Niektórzy mówili mi, że mam być szczęśliwa, że w ogóle mogę chodzić i żyć „normalnie”, dlatego właśnie nie prosiłam wprost o uzdrowienie, tylko bym umiała przyjąć to cierpienie. Od tego czasu nie mam żadnych problemów, nawet w domu zauważyli, że „coś nie tak”, bo nie narzekam, więc po jakimś miesiącu milczenia przyznałam się do tego, że już jestem zdrowa i za to CHWAŁA PANU!!!

Daniel: Byłem na czuwaniu w sobotę 15.10.2011, zdążyłem jednak tylko na Adorację Najświętszego Sakramentu i trwające po niej czuwanie. Wierzę, że Pan Jezus chciał do mnie skierować słowa którejś z osób prowadzących adorację, dotyczyły one tego, abym się nie bał, nie lękał, bo Boża miłość jest większa od wszystkiego. Czuję, że to się odnosiło do mnie, bo lęk związany z nerwicą natręctw na tle religijnym od paru lat towarzyszy mi bardzo często. Czułem pokój serca podczas Adoracji i późniejszego czuwania, byłem spokojny - po prostu odpoczywałem. Dodatkowo podczas modlitwy wstawienniczej, gdy klęczałem poczułem takie rozluźnienie. Te mięśnie, które były we mnie napięte po prostu stopniowo zaczęły robić się miękkie. Teraz gdy to piszę do głowy przyszła mi myśl, że to właśnie od czasu tej Adoracji i czuwania zacząłem bardziej ufać Panu Jezusowi, ufać w to, że Jego miłość jest tak ogromna, że przewyższa moje grzechy, moje natrętne sumienie, przewyższa wszystko. I choć czasem zdarza mi się wierzyć mojemu choremu sumieniu, to jednak zauważam, że coraz częściej staram się ufać słowom Pana Jezusa, który wierzę, że mówi do mnie „ Nie bój się, przecież cię kocham, chcę abyś żył pełnią życia”. Naprawdę jest coraz lepiej. Chwała i cześć PANU BOGU TRÓJJEDYNEMU za to co zdziałał w moim życiu, za wszystko co robi dla nas i za to, że Jest z nami!!!

Ola: Podczas ostatniego czuwania charyzmatycznego 03.12.2011 u franciszkanów w Cieszynie, gdzie tematem była wierność Boga, a dokładniej "Jestem Ci wierny cały czas" dostąpiłam, patrząc wstecz na minione wydarzenia, łaski ogromnej wiary i niezachwianej pewności, że otrzymam od Boga wszystko o cokolwiek go poproszę. Wówczas uzmysłowiłam sobie, że przecież jeszcze nigdy nie prosiłam Go wprost o uzdrowienie z alergii i astmy, na które cierpię od dzieciństwa, a które ostatnio spędzały mi sen z powiek, wobec mających podrożeć leków, i zniesienia leków refundowanych, bez których moje życie było nie możliwe! Zatopiona w modlitwie, w tym niewielkim kościółku postanowiłam, że podczas modlitw wstawienniczych jedną z moich intencji będzie właśnie prośba o uzdrowienie z alergii i astmy. Już zanim podeszłam do tej modlitwy Bóg wlał w me serce wiarę, że TAK SIĘ STANIE! Podczas całej modlitwy czułam ogromne ciepło w płucach i wszystkich tych częściach mego ciała, które współcierpiały przy alergii, wiedziałam, że to Bóg, Jezus obejmuje mnie i uzdrawia. Potem zasnęłam w Panu, a On leczył dalej. Po zakończonej modlitwie byłam już pewna, że Bóg mnie uzdrowił i chciałam to już wtedy ogłaszać całemu światu. Kolejne dwa tygodnie do dziś potwierdzają rozmaitymi przykładami, że TAK RZECZYWIŚCIE JEST! JESTEM UZDROWIONA! Mogę jeść wszystko to na co byłam uczulona, robić wszystko to czego nie wolno mi było robić do tej pory, chodzić po górach i w ogóle wszędzie bez inhalatorów. JESTEM ZDROWA! A cud ten zawdzięczam memu umiłowanemu Bogu!

Msza z modlitwą o uzdrowienie 2013

Iza: Po zeszłorocznej Pieszej Pielgrzymce z Zaolzia na Jasną Górę nie mogłam dojść do porządku z moimi nogami. W listopadzie podczas Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Cieszynie jeden z ojców powiedział, że Pan chce uzdrawiać choroby skóry. Od tej chwili przestał boleć mnie duży palec u nogi, który od pielgrzymki miał siny paznokieć i bolał. Tak bardzo się ucieszyłam i dziękowałam Panu! Później w styczniu podczas czuwania ojciec mówił, że Pan uzdrawia kręgosłupy a mnie w tej chwili ugięły się kolana i odtąd już nie miałam z nimi problemu, a wcześniej od lipca bardzo mnie bolały! Chwalę Pana!!! 15 lutego br. także udaliśmy się na Mszę Świętą i jedna z osób z diakonii prorockiej mówiła o uzdrowieniu jelit. Ja wprawdzie w ubiegłym tygodniu miałam problemy z niestrawnością oraz ból jelit, który dawał o sobie znać od operacji kilka lat temu, ale podczas Mszy nie prosiłam w tej sprawie. Ale gdy padły słowa, że Pan uzdrawia jelita to zapragnęłam, że to może ja. Już w nocy brzuch mnie przestał boleć i mogłam też swobodnie siadać! Nie wiem jak się Panu odwdzięczyć za wszystkie łaski?! Chwalę Pana Jezusa i nigdy nie zdołam się odwdzięczyć!

Msza z modlitwą o uzdrowienie 2015

Katarzyna: W moim domu królował alkohol i choroba taty z nim związana. Wszystkie wyzwiska pod adresem moim jak i mamy wbijały się w serce mocniej i mocniej i z każdym dniem moja nienawiść do taty rosła, z każdym kolejnym upiciem było tylko gorzej, a ja winiłam wszystkich czasami nawet do Pana Boga miałam pretensje jakby to była Jego wina, a przecież to nie On zniewolił tatę tylko alkohol który SAM tata wybrał. Moje oczy były zawsze pełne łez i kiedy już sama ze sobą nie dawałam rady, zamiast pójść pomodlić się i przebaczyć popadłam w depresję zamykając się na świat i na modlitwę. Pojawiła się także nerwica i tak jeden upadek za drugim. W końcu przyszedł dzień w którym ciężar przerósł moje ramiona i po awanturze, w nocy poszłam pod kościół modląc się do Boga i prosząc o pomoc i chwilę później napisałam wiadomość do koleżanki , która jak mówiła zawsze "za przyjaciela miała Ducha Świętego"... i tak ten Duch Święty zadziałał, że tydzień później byłam już na mszy z modlitwą o uzdrowienie. Pojechałam na mszę myśląc, że będę modliła się za tatę bo przecież to on potrzebuje modlitwy... Jadąc na mszę czułam ścisk w żołądku i bałam się (sama nie wiem czego), dzisiaj chce mi się z tego śmiać ale wtedy to nie było takie śmieszne. Stałam na mszy trochę zestresowana, msza inna od wszystkich na jakich wcześniej byłam, atmosfera cudowna i tak minęła nawet nie wiem kiedy, po mszy było błogosławieństwo kapłańskie więc ustawiłam się w kolejce jak wszyscy i.. przyszła moja kolej podeszłam do kapłana, zaczął się modlić i nagle poczułam coś cudownego, ale broniłam się przed tym nie wiem dlaczego, bo nie było to nic strasznego i jak już doznałam "dotyku" Ducha Świętego po prostu zaczęłam płakać, czułam jakby spadło ze mnie coś ciężkiego, co przeszkadzało mi, żeby normalnie funkcjonować i wtedy zrozumiałam, że choroba taty to jedno, ale najważniejsze jest to żeby mu przebaczyć bo to, że go nienawidzę tylko pogarsza sprawę, zrozumiałam, że przyjechałam na tą mszę nie tylko dla taty ale przede wszystkim dla siebie by uwolnić się od nienawiści i móc kochać, bo tylko serce które jest czyste od złych emocji może kochać w pełni. I tak też się stało na modlitwie wstawienniczej prosiłam Ducha Świętego, żeby oczyścił me serce z nienawiści i uwolnił mnie od chorób z tym związanych. To co poczułam wtedy aż trudno opisać słowami to było najpiękniejsze i najcudowniejsze uczucie w moim życiu taki spokój wewnętrzny, wręcz ulga, takie ciepło, które ogarniało całe ciało, a płynęło od serca coś cudownego nie do opisania, czułam się wolna jak nigdy, wolna od nienawiści która mnie niszczyła od środka, nie rozumiałam tego, dopiero wtedy do mnie dotarło jak bardzo mnie to niszczyło i nastał spokój którego życzę każdemu. I pamiętam sen, w którym tata konał na moich rękach i błagał mnie o wybaczenie i pamiętam jak wróciłam do domu i na drugi dzień poszłam do taty i opowiedziałam mu o swoim śnie patrząc mu w oczy, dodałam, że wybaczam mu teraz za życia i że chcę by o tym wiedział bo bardzo go kocham (chcielibyście widzieć jego minę) pierwszy raz chyba nie wiedział co ma powiedzieć, a ja znów poczułam to ciepło w sercu. Mimo, że tata nie zerwał jeszcze z nałogiem to nasze relację się poprawiły, modlę się każdego dnia o jego nawrócenie i uwolnienie od alkoholu i ufam Panu Bogu, że ten dzień nadejdzie.

Wiola: Wczoraj podczas czuwania zostałam uzdrowiona z kaszlu i do dziś ciągle testuję gardło, chrząkam i próbuję kaszleć (wybacz Jezu te testy :-)). Ale naprawdę wydzielina zalegająca oskrzela znikła!! Chwała Panu!! Ta sytuacja uświadomiła mi, ile do tej pory Jezus już dla mnie zrobił i wciąż robi. Dziwne jest to, że dostałam od Pana nowe, lepsze życie, zostałam uzdrowiona ze zranień, kompleksów, dostałam morze łask i przyjęłam to zupełnie naturalnie, a tak trudno mi uwierzyć, że Jezus zabrał zwykły kaszel... 🙂

Maciek: W sobotę na czuwaniu Pan Jezus uzdrowił moją lewą stopę.Miałem problemy po wstaniu z łóżka. Z powodu bólu w lewej stopie nie mogłem prawidłowo chodzić. Ból utrzymywał się około godziny po przebudzeniu. Powtarzało się to codziennie.Do modlitwy wstawienniczej ustawiło się dużo ludzi. Nie przystąpiłem do niej oceniając, że nie zdążę. Jednak nie odstąpiłem od modlitwy osobistej prosząc o uzdrowienie. Nasz Dobry Bóg udzielił mi tej łaski. Już trzeci dzień wstaję bez bólu. Wdzięczy Twój pacjent. Chwała Dobremu Ojcu.

Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie 2010 r.

Stanisława: Wielokrotnie próbowałam rzucić palenie, niestety wszystkie próby kończyły się powrotami do nałogu, dopiero od kwietnia 2010 roku udało mi się wytrwać w tym postanowieniu. Z pewnością w ciężkich momentach pomagały mi modlitwy i nadal pomagają. Regularne comiesięczne uczestnictwo we Mszach w Kościele Św. Krzyża, również pomaga mi wytrwać w tym uzdrowieniu. Pan Jezus pomógł mi zwalczyć ten nałóg. Podczas grudniowej mszy świętej 2010 r. w czasie modlitwy jedna z osób powiedziała, że Pan Jezus myśli o osobie, która przebiła sobie nogę na gwoździu i to byłam ja, po chwili znowu powiedziała, że Pan Jezus myśli o osobie, czy osobach, które uderzyły się w ostatnim czasie w głowę i to również byłam ja. Dopiero wtedy pomyślałam, ze Pan Jezus pomyślał o mnie, o tak słabej istocie jak ja. Chcę podziękować Panu Jezusowi za te łaski, jak i za wiele innych, którymi mnie obdarza. Chwała Panu!

Teresa: Od pewnego czasu cierpię na depresję. Kiedy już było bardzo źle, postanowiłam pójść do lekarza i się leczyć. Lekarz przepisał lekarstwa, które po pewnym czasie pomogły, ale nie na długo. Po jakimś czasie od zakończenia leczenia depresja znów wróciła....i znowu zaczęłam się leczyć. Było mi bardzo ciężko. Myślałam, że już się z tego nigdy nie wyleczę, że to niemożliwe.. Prosiłam Boga i Matkę Boską Częstochowską o pomoc,  wtedy wiele sie zmieniło.. Pan Bóg dał na mojej drodze takich ludzi, którzy mi bardzo pomogli i nadal pomagają. Przełomowym momentem dla mnie była modlitwa o uzdrowienie dnia 11.12.2010. Właśnie jakiś czas przed tą modlitwą zaczęłam odstawiać leki i było mi bardzo ciężko. Miałam myśli o samookaleczeniu... myślałam, że już nic mi nie pomoże. Kiedy zobaczyłam plakat z czuwania coś do mnie przemówiło. Tematem było: ,,Jezus jest Panem każdej twojej choroby". mocno uwierzyłam w te słowa i pomyślałam, że to jedyna szansa na uzdrowienie. Poszłam do spowiedzi, na Mszę Święta, a później zostałam na modlitwę o uzdrowienie..było to dla mnie wielkie przeżycie, które nigdy nie zapomnę. Wierzyłam, że coś sie zmieni.. miałam spoczynek w Duchu Świętym… później rozpłakałam się jak dziecko… czułam sie jakby właśnie w tej chwili poprzez głośny płacz odchodziły ode mnie wszystkie smutki - doszło do uzdrowienia! Zauważyłam, że wiele się zmieniło, czułam się jakby problem depresji już mnie nie dotyczył.. stałam się bardziej pewna siebie i zadowolona z życia. Już trochę czasu minęło od tego zdarzenia. Czasami przychodzą smutki, ale przeważnie wtedy, kiedy nie jestem w łasce uświecającej.. Czuję, że Jezus nadal mnie uzdrawia.. Chwała Panu.